Jako, że Juleczka znów nam się rozchorowała (na szczęście niegroźnie), tak spacerki spędzamy głównie w ogródku. Lilusia chciała sobie porysować kredą, więc obie z babunią cosik tam potworzyłyśmy ku radości dzieciny. Jeszcze większą sprawiłyśmy jej frajdę, rysując "chłopka" do tzw; gry w klasy i grając wraz z Lilą. Wcześniej babunia zauważyła wykopane cebulki kwiatów, pewnie jakieś zwierzę próbowało się do nich dobrać. Wróciła się do domu po łopatkę i szkodę naprawiła. Widząc to, Lilianka też zapragnęła pobawić się w ogrodnika. Odebrała babci łopatkę i dalejże kopać i przenosić ziemię, zaś na koniec obowiązkowo ugniatała bucikami wokół kwiatka, niczym - profesjonalista...:)
Poza tym dzioneczek minął nam na wymyślaniu nowych zabaw, jak popularna gra w kolory i ćwiczenie fikołków, z którymi Lila radzi sobie coraz lepiej. Kolorów jeszcze nie opanowała na perfect, lecz rozumie zasady gry, czyli 'czarnego' nie wolno złapać - piłkę. Zaś przewrót w przód opanowała dobrze, tylko ma problemik ze zrobieniem przewrotu do tyłu.
Miłego niedzielnego dzionka!
Komentarze (3):
hejka
(2010-03-14)
wpadlam sie przywiatc i milej niedzielki wam zyczyc.ja juz trzeci dzis raz ogladam moj ulubiony film Princes and the frog mamusia mam juz dosc ale coz dla spokoju pozwala mi ogladac
Mija kolejny tydzień, zauważyliśmy pewną zmianę u Lilianki - oczywiście na plus. Dziecina rankiem budzi się razem z nami, lub robi nam wczesne pobudki, nie mając ani krzty litości dla nas. Za to wieczorkiem zasypia nie marudząc i nie zabawiając się będąc już po kąpieli.
Dzisiejsza praca poranna Lilusi wykonana z modeliny...;)
Mieliśmy też stracha ogromnego po zdarzeniu z patyczkiem i wciąż jesteśmy ostrożni, nie wiem na jak długo, jednak pewnym jest, że nieprędko Lilianka doprosi się od nas jakiegokolwiek lizaka. A mimo zdarzenia próbuje się o nie dopraszać, jak i o inne łakocie, ma to swoją dobrą stronę, gdyż świadczy, że szybko zapomniała o urazie.
Kiedy 'Małysz' skacze, nie ma mowy o przegapieniu tego w telewizjii...:)
Niby to niewiele, lecz po raz kolejny na życzenie Lilianki przeczytałam jej opowiadanko 'o Lotcie' - wczoraj nie dokończyłam i dzisiaj z zadowoleniem przyjęłam prośbę dzieciny o kontynuację dziejów Lotty. Ledwie dotarłam do finału, by zdążyć przed zaśnięciem Liluni...:)
Udanego weekendu życzymy!
Komentarze (7):
patyk
(2010-03-13)
tez mialam swoja historie z patykiem z dziecinstwa bedac u babci na wakacjach, ponoc go polknelam i z dumą nastraszylam babcie :)a. udanej niedzieli dla czterech pań
Fanie ze Lilianka zasypia spokojnie to duze ulatwienie dla was . Ah te pobudki my dzisiaj pisalysmy o pobudce, musialam wstac o 6:20 dlatego ze polozylam ja wczesno spac. Ten wypadek z lizaczkiem jest dla nas przestrogaja tez juz jej nie daje takiego lakocia.
Niby nie wiele ale jednak coś :) Dla nas nawet najmniejszy szczegół jest czymś ważnym. Nie byłam w temacie z patyczkiem czyżby Lilusia o mały włos się nim nie zadławiła ?? Jeżeli tak to cieszymy się że dobrze się to skończyło i maleńka już nie pamięta incydentu. Udanej soboty kobitki ;)
Dziś podczas zabawy Lilusi, usłyszałam jak dziecina sobie wylicza: osiem, jeden, dwa, trzy, cztery... To pierwszy raz, kiedy większość liczb jest odliczona wedle przypadającej im kolejności (oczywiście nie licząc ósemki). Dotąd kolejność bywała raczej przypadkowa...:)
Miłego dnia!
Komentarze (5):
Hey
(2010-03-12)
Witajcie kochane, dziękujemy za miłe słówka i za to przesyłamy gorące buziaczki. Gratuluję Lilusi pięknego odliczania na pewno niedługo liczyć będzie od jedynki i ósemka wróci na swoją pozycję ;) Udanego dzionka Życzymy :)
Brawo Lilianko... Marysia po kolei liczy tylko do 3 i to po angielsku... reszta cyferek do 10 wymieniana jest w dowolnej kolejnosci... Naucza sie dzieciny wkrotce wszystkiego...
*tutaj,
*tam,
*tatuś(wcześniej był tylko tato lub tata),
*jeszcze,
* gdie - gdzie
* jeść,
* pierwsze zdanie w wykonaniu Lilusi to; "tatuś, chodź tutaj"
2009-07-04
Na dzień dzisiejszy, moje nowe wyrazy to: but-buty, cześć, nie ma, już, mam, uje - dziękuję i tiiju - thank you...:)